thumb image

Załącznik:

Nazwa załącznika: Ślubowanie

Nazwa załącznika: Droga Ingo

Na progu szkoły….

Kategoria: Artykuły różne

Kończy się sierpień, a tym samym coraz częściej myślimy o rozpoczęciu roku szkolnego, który zbliża się do nas z każdym tygodniem.  Dla mnie, jako nauczyciela  – wychowawcy edukacji wczesnoszkolnej, mamy dwójki dzieci oraz dyrektora szkoły, zawsze 1 września był dniem szczególnym, bo za każdym razem podczas pełnienia różnych ról wywoływał spore emocje. Kiedy pełniłam rolę wychowawcy klas I – III, przygotowywałam dla moich uczniów z okazji rozpoczęcia roku szkolnego, oprócz na nowo zaaranżowanej sali lekcyjnej (nie rzadko pomagali rodzice podczas wakacji) różne niespodzianki. Pewnego roku przygotowałam dla każdego z moich uczniów sadzonkę fiołka alpejskiego, którą wręczyłam im w tym ważnym dla nich dniu. Poleciłam również opiekować się kwiatkiem w taki sposób, w jaki oni sami by chcieli, abym ja się nimi zajmowała w szkole. Już na pierwszym spotkaniu 1 września w obecności rodziców i dzieci rozmawialiśmy o tym, czego taka mała roślinka potrzebuje. Razem ustaliliśmy, że aby dobrze rosła potrzebuje systematycznej opieki, dobrego podłoża, światła, nawodnienia, ciągłej obserwacji, troski i uwagi ze strony jej opiekuna, a czasem nawet i dobrego słowa. Obiecałam im, że jeżeli kwiatek otrzyma wszystko to, czego potrzebuje, obdarzy swojego opiekuna kwiatkiem.

L1110026

Tę opiekę nad kwiatkiem porównałam z potrzebami moich uczniów, którzy sami wymieniali wraz z rodzicami czego najbardziej potrzebują w szkole: bezpieczeństwa, akceptacji kolegów, zabawy, rozwijania swoich zainteresowań i pasji i nauczenia się różnych umiejętności, których jeszcze nie mają. Na koniec dodawałam z uśmiechem, że jak ja wraz z rodzicami będziemy dbać o NASZE dzieci – to one również „zakwitną”. Za każdym razem, jako wychowawca starałam się sprawić, aby ten dzień dla moich uczniów był wyjątkowy. Jako dyrektor szkoły przekazałam tę tradycje „moim” nauczycielom, którzy przygotowywali dla swoich przyszłych uczniów specjalne listy(zał nr 1) z załącznikami w postaci rebusów, krzyżówek lub instrukcjami jak zrobić kotylion na pierwszy dzień w szkole.

Oczywiście Szkoła również była nastawiona w swoich przygotowaniach na uczniów klas pierwszych. Na tę okazję napisałam również specjalny tekst pasowania moich uczniów, który uroczyście wypowiadali nie tylko uczniowie ale i ich rodzice (zał nr 2). Już w samym tekście ślubowania zawarłam najważniejsze dla małego dziecka zasady funkcjonowania w szkole: samodzielność, odpowiedzialności i współpracę. Każdy z rodziców musiał również zdać sobie sprawę, że bez doskonalenia tych trzech umiejętności dziecko nie da sobie rady w dorosłym życiu.

Jako mama również bardzo mocno przeżywałam wspólnie z  mężem ten pierwszy dzień szkoły naszych dzieci i to nie tylko dotyczyło pierwszej klasy. Przygotowania do rozpoczęcia nauki w szkole rozpoczynały się dużo wcześniej, bo gdy moje dziecko zmieniało środowisko edukacyjne, zmienić się również musiał jego pokój. Przede wszystkim musiał być funkcjonalny dla małego ucznia na co najmniej trzy lata. Wiadomo, dziecko rośnie i zmienia się nie tylko fizycznie, ale zmieniają się również jego zainteresowania. Trudno więc sobie wyobrazić dziesięciolatka w pokoju w roboty czy dinozaury, którymi był tak zainteresowany jako sześciolatek. Najważniejsze, aby nasze dziecko współuczestniczyło w przemianie jego pokoju, ustalało gdzie powinny się znaleźć potrzebne półki, gdzie postawić biurko, określić miejsce na przybory lekcyjne oraz tablicę (np. korkową) na ważne informacje, o których warto pamiętać. Polecam, aby taką tablicę podzielić na sektory, z których każdy będzie przedstawiał inny dzień tygodnia. W celu lepszego zwizualizowania następujących po sobie dni tygodnia można zaznaczyć każdy z nich innym kolorem[1] . Dużo emocji budzi też w dziecku zakup tornistra, który oprócz pięknej grafiki na nim, powinien być lekki i wykonany w sposób gwarantujący trwałość. Tu powiem z doświadczenia, że na dobrej jakości tornistra nie ma co oszczędzać, bo zwróci się ona w dłuższym funkcjonowaniu chyba, że zakładamy zakup plecaka dwa razy do roku.

L1110025

Będąc jednocześnie i mamą i nauczycielką, miałam zaraz po uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego czas wolny, mój mąż z tego tytułu zawsze brał urlop, abyśmy z dziećmi razem mogli świętować, a potem pójść rodzinnie na lody i wymienić się wspólnie wrażeniami oraz omówić postanowienia na nowy rok szkolny J. W życiu małego dziecka liczą się właśnie takie wspólne chwile i z doświadczenia wiem, że nie ma nic ważniejszego niż właśnie wspólne w nich współuczestniczenie – nie zapominajmy o tym!.

L1110027

 

To, co bardzo pomagało moim dzieciom szczególnie przed rozpoczęciem nauki w szkole, to pozytywne nastawienie do samej instytucji zwanej szkołą. Z pewnością moim dzieciom było łatwiej, bowiem często, jeszcze zanim osiągnęły wiek szkolny, odwiedzały mnie na terenie szkoły aktywnie uczestnicząc w różnych imprezach integracyjnych wraz z dziećmi z mojej klasy. Z tego powodu na wiele pytań dotyczących instytucji szkoły, same znajdowały odpowiedzi. To co było dla nich istotne z tego co pamiętam, to m.in. jak będzie wyglądać ich Pani, jakie będzie miał/a koleżanki i kolegów w klasie, co ma zrobić jak będzie się jemu/jej chciało wyjść do toalety podczas zajęć albo ktoś jemu/jej zrobi krzywdę?

W ogólnie przyjętej opinii uznane jest, że przedszkole to zabawa, a szkoła to ciężka i nudna praca. Wiele się zmieniło od czasów, kiedy to rodzice obecnych sześciolatków poszli do szkoły. Wraz ze zmianą podstawy programowej zmieniły się również wymagania wobec metod i form kształcenia w klasach I – III. Taka zmiana gwarantuje, że małe dziecko stopniowo wychodzi z przestrzeni przedszkolnej w szkolną, w której wszelkie działania zarówno ze strony szkoły jak i domu mają na celu ukształtować takie postawy i umiejętności, aby uczeń mógł:

  1. Aktywnie uczestniczyć w życiu i pracy rodziny, klasy, szkoły oraz na miarę swych możliwości, w pracy innych grup w najbliższym środowisku.

W tym celu dziecko pracuje w różnych miejscach w przestrzeni szkolnej: w sali (w ławce, na dywanie lub podłodze), na korytarzu, boisku, na wycieczkach (na targ, do pobliskich sklepów, zakładów rzemieślniczych). Pamiętajmy wycieczka to też nauka!

  1. Właściwie oceniać postępowanie własne, kolegów i innych osób.

W tym celu nauczyciel organizuje spotkania i działania mające na celu samoocenę, nigdy nie należy publicznie piętnować dziecka, któremu to zachowanie jeszcze nie wychodzi. To rolą nauczyciela wraz z rodzicem jest stworzenie warunków do znalezienia się w nowej przestrzeni i zależnościach koleżeńskich. Z mojego doświadczenia wiem, ze szybka interwencja zarówno rodzica jak i wychowawcy i współdziałanie dla dobra dziecka zawsze daje pozytywne efekty – nie bójmy się pytać.

  1. Stawiać sobie określone zadania i potrafić je zrealizować.

W tym celu powinniśmy uczyć planowania zadań i skrupulatnie z tego dziecko rozliczać. Mały człowiek, który rozpoczyna naukę w szkole, w domu również powinien mieć obowiązki, za które w żadnym wypadku nie powinien otrzymywać wynagrodzenia pieniężnego! Tylko nauka planowania zadań i umiejętne rozliczanie z ich wykonania pomogą dziecku w ich realizacji na czas. Umiejętność ta jest bardzo przydatna nie tylko w szkole.

  1. Poszerzać wiadomości o świecie, przeżywać radość płynącą z faktu zdobywania wiedzy i rozwiązywania zjawisk, rozstrzygania problemów.

W tym celu pokazujmy, że nauka może być wszędzie nawet w takich miejscach jak na ulicy, przy stole, w zakładzie stolarskim czy podczas spotkań z ciekawymi ludźmi. Nie ma nic gorszego niż nuda w szkole.

  1. Posługiwać się „ładnym” językiem polskim w mowie i w piśmie.

W tym celu organizujmy teatrzyki, konkursy recytatorskie, bawmy się słowem, czytajmy dziecku każdego dnia min. 20 min dziecięcą literaturę – nawet, jeżeli mówi, że nie lubi bajek.

  1. Wykazywać umiejętność korzystania z literatury pięknej i popularnonaukowej.
    Pokazać celowość opanowania danej umiejętności wskazując jej przydatność w codziennym życiu np. przygotowanie budyniu – poszukanie odpowiedzi na zadane przez dziecko pytanie.
  2. Opanować podstawowy zasób pojęć i działań matematycznych, umieć posługiwać się nimi.
    Bawmy się z dzieckiem, rozwiązujmy rebusy, szukajmy „matematyki” w najbliższym otoczeniu, układajmy tangramy, twórzmy wspólnie matematyczne zadania i szukajmy różnych dróg rozwiązań zanim jeszcze pójdzie do szkoły. Małe dzieci bardzo lubią matematykę – nie zamykajmy tej pasji do liczenia jedynie w podręczniku do klasy I!
  3. Być odważnym i otwartym w wygłaszaniu własnych opinii i sądów.

Wzmacniajmy dziecko w jego wyborach nawet, jeżeli nie są dla niego od razu korzystne, bo jak twierdził Celestyn Freinet ”ważne, aby to dziecko samo z tego wyboru wyciągnęło wnioski”. Uczmy również, że słowa potrafią ranić, więc zanim publicznie dziecko będzie chciało wygłosić swoja opinię lub sąd niech zastanowi się czy kogoś nie urazi.

  1. Wiedzieć jak troszczyć się o zdrowie i bezpieczeństwo swoje i innych.

Od małego dziecka zwracajmy uwagę na prawidłowe nawyki żywieniowe. Uczmy zasad pierwszej pomocy i zagrożeń, jakie wynikają z różnych sytuacji, w których dziecko się znajduje. Pamiętajmy jedynie, że straszenie dziecka lub zabranianie czegoś niczego nie rozwiąże – dziecko z natury jest przewrotne to czego zabraniamy –  zrobi, a to czym straszymy może go zablokować w dorosłym życiu. Najlepszym sposobem jest doświadczanie, tłumaczenie i podawanie przykładów – świetnie sprawdzają się w tym celu bajki terapeutyczne.

  1. Przejawiać wrażliwość na piękno przyrody, dostrzegać je w wytworach pracy ludzkiej.

Ograniczajmy kontakt ze światem wirtualnym na rzecz realnych spotkań z rzeczywistością, chodźmy na wspólne spacery, róbmy zdjęcia, zwiedzajmy ciekawe miejsca w różnych porach roku.

  1. Dostrzegać wartości estetyczne w zachowaniu i wyglądzie własnym oraz innych osób, zachowywać ład i porządek w otoczeniu.

Pomoże w tym wspólne szykowanie rzeczy do szkoły zarówno tych z materiałami jak i ubrań. Dziecko musi umieć rozdzielić, które z ubrań z jego szafy są na podwórko, które do szkoły, a jakie na urodzinowe przyjęcie. Najlepiej przygotować dwie opcje, z których dziecko wybiera jedną. Jeżeli nie będziemy konsekwentni, będzie bardzo trudno zmienić ugruntowane przyzwyczajenia – pamiętajmy o tym.

  1. Szanować swoją rodzinę, szkołę, miejscowość, ojczyznę.

Szacunek do najbliższych zawsze był dla mnie bardzo ważny. Pójście dziecka do szkoły to wydarzenie, które nie może się obyć bez udziału dziadków. To oni zawsze obdarzają dziecko uwagą i czasem, którego rodzice często nie mają. Każdy z rodziców dużo wcześniej powinien pomyśleć o poprawnej relacji rodzic – dziecko niż wówczas, kiedy stanie się ono uczniem. To, co najbardziej mnie raziło jako nauczyciela i pedagoga, to zwracanie się do rodzica po imieniu, przerywanie rodzicowi rozmowę z innym dorosłym bez umiejętności zaczekania na swoją kolej, trudność radzenia sobie z porażką i wymuszanie tego, co się chce płaczem, podnoszenie głosu, tupanie i obrażanie się. Te wszystkie zachowania są do skorygowania, ale wymagają już większej i konsekwentnej pracy.

Jak widać pójście dziecka do szkoły to duża zmiana nie tylko dla niego samego, ale i całej jego rodziny. Brian Tracy w jednym ze swoich wystąpień na temat edukacji i wychowania dziecka przywołał przykład czwórki swoich dzieci, które będąc już dorosłymi są zadowolone z życia i odnalazły się doskonale w otaczającym je świecie. Jako młody rodzic, zanim zdecydowali się z żoną na dzieci, przeczytali w sumie 30 książek na temat wychowania i opieki. Bardzo ambitne podejście do sprawy! Na szczęście teraz nie musimy już tylko w ten sposób uzupełniać swoją wiedze jako rodzic, jest internet wraz z ogromną ilością stron poradnikowych, fora dla rodziców etc.  Warto się do roli rodzica dobrze przygotować. Pomoże w tym z pewnością anonimowy tekst, który dotarł do Polski ze Stanów Zjednoczonych, był publikowany w wielu pismach i pojawił się również w wielu odpisach. Ponieważ w oryginale każde zdanie rozpoczynało się od słowa NIE – ja dokonałam jedynie drobnej modyfikacji, aby łatwiej go przyswoić.

Zapraszam do lektury „Apelu twojego dziecka”:

Tłumacz mi kiedy ciągle czegoś chcę. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba sił z mojej strony.       

Stawiaj mi granice.  Właśnie tego potrzebuję – poczucia bezpieczeństwa.

Zwracaj wcześnie uwagę na moje złe nawyki. Tylko ty możesz pomóc mi zwalczyć zło, póki jest to w ogóle możliwe.

Traktuj mnie poważnie. To sprawia, że NIE będę przyjmować postawy buntownika.

Jeśli oceniasz mnie przy innych, to czyń to  jeśli jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy.

Pozwól mi ponieść konsekwencje moich złych wyborów. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.

Uważaj, kiedy wmawiasz mi, że błędy, które popełniam są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.

Przemilcz, gdy mówię, że cię nienawidzę. To nie ty jesteś moim wrogiem, lecz Twoja miażdżąca nade mną przewaga.

Bądź czujny na moje różne dolegliwości. Czasem wykorzystuję je, by przyciągnąć Twoją uwagę.

Jeśli „zrzędzisz”, będę się przed Toba bronić i w ogóle przestanę słyszeć, co do mnie mówisz.

Dając mi obietnice, dotrzymuj je. Czuję się przeraźliwie stłamszony, kiedy nic z nich nie wynika.

Zwróć uwagę, że jeszcze trudno mi precyzyjnie wyrazić myśli. To dlatego nie zawsze się rozumiemy.

Sprawdzając z uporem maniaka moją uczciwość powodujesz, że łatwo pojawia się u mnie z różnych powodów strach, który właśnie zmusza mnie do kłamstwa.

Twoja niekonsekwencja mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w ciebie.

Bądź cierpliwy, gdy zadręczam cię pytaniami. Może się okazać, że zamiast prosić cię o wyjaśnienia poszukam ich gdzie indziej.

Zrozum, że mam różne lęki, które czasami wydają się głupie. One po prostu są.

Uważaj, jeżeli robisz z siebie nieskazitelny ideał, a nim nie jesteś. Prawda na twój temat byłaby dla mnie w przyszłości nie do zniesienia, gdyby wszystko wyszło na jaw.

Przepraszając mnie, jeżeli się pomylisz nie spowoduje, że stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować dobrocią i miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło.

Zrozum, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. Nie karć mnie za nie! To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.

Pozwól mi gromadzić własne doświadczenia i być z siebie zadowolonym.

Kochaj mnie!

 

Anna Sowińska – pedagog, terapeuta.

PS. Ma moim kanale YouTube  jest nagranie video z rozwinięciem tez zawartych w artykule.

[1] W pedagogice planu daltońskiego każdy dzień tygodnia pracy ma przydzielony ściśle określony kolor: poniedziałek jest czerwony, wtorek jest niebieski, środa jest pomarańczowa, czwartek jest zielony, a piątek żółty. W placówkach daltońskich taka wizualizacja bardzo się sprawdza.

Możliwość komentowania artykułu jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.